niedziela, 10 kwietnia 2011

Tego się nie da zrobić...

To się nie da zrobić. Będziecie mieli same przenoski. Tam jest pełno śmieci. - Takie opinie słyszeliśmy kiedy wspomnieliśmy o planie eksploracji Głomii ze Złotowa.

Nazwa Złotowski Korpus Ekspedycyjny - do czegoś zobowiązuje - postanowiliśmy działać, wszystkie trudności są do pokonania.

Dzień przed naszym spływem był taki wiatr, że przyznam się szczerze zacząłem się martwić o spływ. Jednak w sobotę o 8:00 nad jeziorem Miejskim w Złotowie stanęło 13 twardzieli - którzy ruszyli w bój.

Naszym oczom ukazała się piękna spokojna rzeka, pełna urokliwych zakątków, meandrująca wśród pól, płynąca przez malowniczy las - bajka. Tylko pływać. Celowo zrobiliśmy jedno zdjęcie w rowie melioracyjnym - żeby pokazać niedowiarkom jak można pływać :-)

Spędziliśmy fajne przedpołudnie. Były przeszkody które usuwaliśmy, przez niektóre przepływaliśmy, a na jednej była wywrotka (sezon jakoś trzeba rozpocząć).

Wszędzie pięknie niczym na Rurzycy albo innej Pilawie. Były wspólne postoje i wspólna przenoska (tylko jedna - a doświadczeni kajakarze mówili o co najmniej 5).

Trasę z Jeziora Miejskiego do Berlina przez naszą Głomię uważamy za otwartą....


I nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa....

Spodziewajcie się dalszych relacji. W maju następny spływ.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza