niedziela, 22 września 2013

Dobrze że ktoś nad tym czuwa :-)

Tak, miałem tam być ale rajd w ciemno mnie wyczerpał. Dobrze że są jeszcze ludzie którzy reprezentowali nasza ekipę na Głomii!!!
Dzięki Renia i Piotrek!

Oto ich relacja:
Zaczęło się zwyczajnie: frekwencja nie dopisała, posiłki nie dotarły i do tego wędkarz, któremu przeszkadzało, że sprzątamy. Zrobiło mi się przykro, bo było co sprzątać- zwłaszcza w okolicach naszego jeziora. Na szczęście w miarę oddalania się od naszej metropolii humor stawał się coraz lepszy, a krajobraz ładniejszy. Kajak zaś, z każdą chwilą był coraz bardziej brudny, mokry i zaśmiecony. Do tego opanowały go owady. To była inwazja robali! Kto przepływał przez trzciny na Głomii bez trudu wyobrazi sobie te wszystkie stworzonka. Co do gatunków - wolałam im się nie przyglądać. Postanowiłam, ze będę dzielna i nie piszczałam- wiadomo- żeby jakiegoś nie połknąć. Potem było trochę frajdy dla duszy. Bajkowy krajobraz, śliczne niebieskie ptaszki i most. Most z piękną barierką i dodatkami! Te widoki wynagrodziły cały trud. To był dobrze przeżyty dzień. Byłby doskonały gdybyście byli z nami.

Następnym razem będziemy :-)

Wkrótce relacja z rajdu w ciemno - jeszcze się robi i zbieramy zdjęcia.

czwartek, 19 września 2013

Nowy sezon.. nowi ludzie..

No i rozpoczęliśmy nowy sezon. Jaki będzie? Co przyniesie? Było ciekawie, tak jak lubimy - liczą się przeżycia, zapachy ludzie. O tym jak łodzią pod woda pływał, co tam jest?

 Seba opowiadał o przyprawach, "miłości" do USA i o kilku podróżach do Iranu.

Jak warto się handlować, jak wygląda arabska sukienka mini.

 O swych przygodach z handlowaniem, zawsze pamiętajcie o zapisywaniu ceny- bo potem może być różnie. Tu nie trzeba klimatyzacji a mieszka się blisko natury. Inne rzeczy są ważniejsze - np drzwi.
Piramidy są tu jakieś inne ale są. Po co oni to budowali? Jak planowali budynek? Czy mieli urzędy które planowały przestrzeń? Czy był na to przetarg? I czy oferta była najtańsza :-). Zastanawiam się czasem jak długo wytrzyma styropian i płyta g-k. Co po nas będą oglądać?
Było ciekawie...

Widać zainteresowanie, prawda?

Co w najbliższym czasie? Już w sobotę Rajd w Ciemno.... będzie fajnie .
Zobaczcie tu jaka będzie pogoda. Deszczu nie ma.

Co jeszcze? Witamy nowych sympatyków którzy przybyli na nasze spotkanie. Mam nadzieję że podczas najbliższych wspólnych imprez będzie okazja się poznać.

No i chyba najważniejsze... Jest nas więcej. Dziś urodził się Gosi i Adamowi mały Dominik. Niech jego życie będzie kolorowe, pełne przyjaciół i miłości. Sto lat!

Tych którzy chcą w niedzielę popłynąć kajakiem by posprzątać Głomię - proszę o kontakt. Kwota za wypożyczenie kajaka jest symboliczna (5zł), a myślę że warto posprzątać to z czego czasami korzystamy.

niedziela, 15 września 2013

Jak Piasek... jesteśmy wszędzie ;-)

Już w najbliższą sobotę będzie niezła impreza. Drugi Rajd w ciemno.

O co chodzi?
Ci co byli w zeszłym roku to wiedzą. Startujemy spod Urzędu Gminy w Złotowie 21.09.2013 o godzinie 9:00 i rozwiązujemy zadania na trasie. Każde pozwala dotrzeć do następnego punktu a w rezultacie do mety. Gdzie jest meta? To najfajniesze  - i to ta niespodzianka.
 Po drodze czeka was klika fajnych przygód :-). Można iść pieszo (20km) rowerem (40km) i motocyklem (100km). Na miejscu - losowanie nagród spośród tych którzy dotarli...Warto!! Koniecznie zarejestrujcie się na stronie www.rajdwciemno.pl (przy wpłacie na konto - zniżka).

Chyba tak jest, gdy się popyta tam i tu to nagle okazuje się że w minione wakacje zwiedziliśmy niezły kawał świata. Po raz kolejny pomagaliśmy w obsłudze i organizacji Pleneru Podróżniczego w Boruszynie.
Co tam się działo.... Można było spać na drzewach (dzięki TooleySurvival)

Znów poznaliśmy fajnych ludzi, kilka starych gier z różnych stron świata.

Kubb - słyszeliście o czymś takim? Nauczymy Was.

Mankala - po prostu wciąga - też warto spróbować.
Nasza ekipa nabiera doświadczenia i nie chwaląc się wychodzi nam to bardzo sprawnie.
Biuro imprezy było perfekcyjne...

Ida Lach, Marysia Witecka, Ewa Otręba, Wiktoria Witecka, Jakub Jaworski, Jędrzej Waberski, Szymon Sendlak, Robert Mirus - to Ci którzy dali radę i fajnie się bawili. Przyszły rok jest raczej pewny....

Flaga i my  podróżowaliśmy po świecie i klika godnych miejsc odwiedziliśmy:
 Gruzja
Nurkowanie w ciepłych morzach:

Zdobyliśmy Alpejski szczyt - jaki? Dowiecie się na spotkaniu już wkrótce.
No i widzicie - jak piasek jesteśmy wszędzie....
Rozpoczynamy kolejny sezon spotkań. Przecież to już jesień, już po wakacjach. Czas najwyższy.

Jaki temat jest teraz modny? Oczywiście Bliski Wschód - Iran.
Nasz kolega był widział i poopowiada.

Jak się robi dobrą herbatkę?
Czy zamiast tabliczki z nazwą miejscowości może być brama?
Co oni tu napisali i dlaczego Ameryka jest be?
Co to wszystko znaczy dla zwykłych ludzi? Jak oni tam żyją? Czego potrzebują?
Część zdjęć widziałem - warto przyjść!!!

Pamiętajcie w środę 18.09 o godzinie 18:00 Magazyn Cafe

piątek, 2 sierpnia 2013

Ruch kołowy w Gruzji



საქართველო


Najtańszym środkiem transportu w Gruzji jest marszrutka, czyli jeżdżący bus i zbierający z pobocza chętnych pasażerów. Marszrutki mają swoje numery i wypisane docelowe kierunki (niestety nie zawsze w alfabecie łacińskim), stąd trzeba upewniać się w jakim kierunku jadą. 

Marszrutka

Marszrutki jeżdżące lokalnie mają wypisane dwie taryfy opłat. Jeżeli ktoś korzysta z całej trasy, płaci górna opłatę, w przeciwnym wypadku dolną. 

Taryfa opłat. Na początku trudno "rozkminić", szczególnie że alfabet dziwny. 
Uwaga: dolar jest dla "zmyły", płaci się w tetri, czyli w groszach lari.

Jak wspomniałam wcześniej jest to najtańszy środek transportu, stąd jakość podróżowania jest silnie związana z ceną. Jakkolwiek Jarek obawiał się lotu samolotem, to kiedy wsiadł do marszrutki, stwierdził że szybciej chyba zejdzie na gruzińskiej drodze. Kierowca marszrutki rozpędza się do prędkości "ile fabryka dała", po czym widząc kogoś na poboczu gwałtownie hamuje. Zbiera kolejnych chętnych i za każdym razem wciska się z powrotem na drogę, nieszczególnie zważając, czy coś po niej jedzie. Za każdym razem używa klaksonu. Generalnie klakson służy gruzińskim kierowcom do wszystkiego. Sygnalizują nim każdy manewr. Jeszcze ciekawiej zaczyna się przy wjeździe do większego miasta, np. Batumi. Kierowca mknie lewym pasem, po czym widząc na skraju chodnika chętnych do skorzystania z marszrutki, zajeżdża pozostałym użytkownikom drogę. Oczywiście słowo "pas" na drodze jest umowne, bo po drodze jedzie tyle samochodów, ile się zmieści. Ronda są oznakowane podobnie jak w Polsce, jednak kto ma na nim pierwszeństwo trudno ustalić. Zwykle ten kto jedzie prosto, choć to też nie stanowi reguły. Podobnie jak pojemność marszrutki. Do marszrutki może wejść tyle osób, ile się wbije. W niektórych jest nawet napis "no standing", ale to oczywiście tylko kolejna nierespektowana przez nikogo reguła. 

Typowe rondo w Gruzji 

Oddzielną kwestię stanowią piesi, mogą przechodzić wszędzie, nawet przez środek ronda, czy skrzyżowania. Trzeba się było tego nauczyć: wbiega się na ulicę, najpierw do połowy, potem próbuje się przebić dalej. Po prostu należy zachować stalowe nerwy i rozłożyć sobie drogę na etapy. Kolejnym ciekawym użytkownikiem drogi jest krowa. Krowy wypasają się tu zazwyczaj tuż przy drodze, również takiej, która stanowi drogę krajową (zwaną tu highway). Z highway ma tylko to, że można nią jeździć bez ograniczenia prędkości. Wracając jednak do krów: są one uprzywilejowanym użytkownikiem drogi i mogą przełazić przez nią kiedy zechcą i wtedy cały ruch kołowy się do tego obligatoryjnie dostosowuje. Krowy występują nie tylko na terenach wiejskich, ale też w miastach. Oprócz krów na poboczu wypasają się też owce, barany, kozy, a nawet świnie! 

Pieszy na drodze

Na koniec jeszcze kilka słów o dodatkowym wyposażeniu spotykanym w marszrutkach. Na podszybiu czasem znajduje sie futro, np. z lisa. 

Dodatkowe wyposażenie marszrutki - futro na podszybiu. Może ktoś zgadnie jakie ma zastosowanie?

Czasem boczne drzwi otwierają się automatycznie (rzadko spotykane). W jednej marszrutce zauważyliśmy również ciekawe zastosowanie pasa bezpieczeństwa - służył on do ograniczenia otwierania się przednich drzwi pasażera, by nie otwierały się na oścież. 

Ciekawe wykorzystanie pasa bezpieczeństwa

W kolejnej marszrutce Jarek zwrócił uwagę na położenie kierownicy względem kierunku jazdy, z pewnością nie było kompatybilne z jazdą na wprost. I porada dla tych, którzy zechcą kiedyś skorzystać z przejazdu marszrutką: za przejazd płaci się drobnymi, w przeciwnym razie można u niektórych kierowców wywołać poirytowanie.
Podsumowując samochody w Gruzji są różne, nie brakuje też ekskluzywnych, chociaż jest ich mniej. Najważniejsze, żeby samochód jeździł. Nie jest istotne czy ma on zbity reflektor, czy szybę. I jeszcze jedna istotna sprawa: do samochodu można zapakować wszystko.

W drodze na budowę


Kilka ciekawych przedstawicieli ruchu kołowego w Gruzji:

Kto z Was pamięta poczciwego Moskwicza?

I bezcenny okaz przerobiony na małą straż pożarną

Pozdrawiamy z kraju, w którym nie ma Unii Europejskiej i chyba jest on bez szans, jeżeli chodzi o wprowadzenie tu jakichkolwiek norm. Dlatego jest tu tak ciekawie!
Karolina i Jarek

czwartek, 25 lipca 2013

Jakie macie najbliższe plany?

Może warto pomyśleć o najbliższym długim weekendzie i spędzić go w doborowym towarzystwie?
Tak!
My jedziemy żeby znów zanurzyć się w historiach nie z tego świata, żeby poznać Tych którzy byli Tam.
To niedaleko, można pojechać na 1 dzień, ale stracić taki wieczór.... to grzech. Dlatego my zostajemy na noc. :-)
Co można robić? Można organizować i prowadzić gry, brać udział w warsztatach no i znowu można spać na drzewach. Aż strach się na drugi bok obracać.....
To co? Kto chce jechać i brać czynny udział mailuje na zlokoeks@gmail.com


CZEKAMY!!!

niedziela, 21 lipca 2013

Wakacyjnie..

Co się dzieje?
Wakacje - Wszyscy gdzieś są, jedni w pracy inni zwiedzają. Niby nikt się nie chwali ale o paru sprawach powiedzieć trzeba.
Zupełnie niechcący gościliśmy koleżanki z Francji. Nic lepiej nie wpływa na kontakty międzynarodowe jak normalne kontakty międzyludzkie. To był intensywny weekend. Rozmawialiście kiedyś całe 3 dni po francusku? Ja też nie - szczęście że moje dziewczyny potrafią.
I w ten sposób założyliśmy pierwszy zagraniczny odział korpusu - we Francji w
  Saint Chef.
No i mamy szansę na otwarcie placówki w Norwegii - Tak Robert? :-)

Czy gdzieś podróżujemy?---- Nieustannie
Byliśmy TU
I TU
Także byliśmy TU
Tu nam chcieli logo zjeść
A w naszej okolicy.....
Niedawno odbyła się leśna wycieczka przygodowa dla naszych małych zwycięzców konkursu z festiwalu Kocioł. Ruszyliśmy w las żeby pokazać jego uroki. To tak blisko, a jak się okazuje nawet trochę daleko. Naszym przewodnikiem był Adam Pulit, który po kilku chwilach zawładnął uwagą młodzieży.
Jak zachowują się psy, jakie są relacje w stadzie - tego dowiedzieliśmy się od Krzysztofa Janiaka. Przyznam szczerze - było to inspirujące.

Co  i jak dawać jeść? Czy obwąchiwanie jest normalne i czy pies powinien się rzucać na człowieka. To się może kiedyś przydać. Podobnie jak z odkryciami naszej lokalnej przyrody. Ile to drzewo miało lat i jaki to gatunek? Czy da się złapać mrówkę i jak wygląda ona z bliska? Potrzeba trochę sprzętu i wiedzy - my mieliśmy to i to.


Mała rundka po lesie - a tyle ciekawego zobaczyliśmy. Dzieci dostały na dobry początek książkę-zielnik. Żeby mogły kontynuować to co rozpoczęło się tego dnia.
Świecie - drżyj - idą młodzi odkrywcy......

A co robią starzy odkrywcy? Wpadają na ciekawe pomysły, korzystają z tego że świat się skurczył i jadą tam gdzie mieszkał on იოსებ ჯუღაშვილი>. O kim mowa?
Tu mieszkał:
Takie snikersy jadał
Takie fury nie miał - ale na pewno by chciał...

Nic dalej nie piszę - bo liczę na autorską opowieść tych co tam byli. Ze zdjęć mogę wywnioskować że atmosfera była twórcza i dobrze koncepcyjna. Jarek w trybie "obmyślania" właśnie przesiąka atmosferą. Gdyby nie ten ciuszek to by zmarzł :-)


Gratulacje.....czekamy na wasze wspomnienia.



środa, 12 czerwca 2013

Jaka ta Krajna?

No własnie! Mieszkamy tu, jeździmy po tych samych drogach, widzimy te same górki, pola lasy. Ale jak ona jest? Jak sama nazwa wskazuje - Krajna jest kobietą.Jak to kobieta jest nieco tajemnicza, zwodnicza ale ma w sobie to coś. Jeśli słońce świeci i mamy dobry humor - jest piękna jak obrazek. Gdy śnieg lub deszcz - lepiej do niej nie podchodź.
Na pewno jest ciekawa i warta zobaczenia. Jak jej spróbować? Do niej potrzebny jest spokój - dlatego dobry jest rower.
Charakter ma także ciekawy - dlatego spokojnie ją trzeba smakować. Jak smakować - to przy stole, jak posiłek- to w dobrym towarzystwie.
Tak też zrobiliśmy. Ruszyliśmy Ją poznać. Jak się poznaje kobietę to trzeba być z nią dzień i noc - dlatego wyjechaliśmy prawie na 3 dni.
Oto śmiałkowie którzy byli Jej ciekawi.

Przy pomocy swej siostry zwanej "Restauracja Promenada" zachęcała nas bardzo. Tam właśnie nakarmili nas najpierw. Potem ruszyliśmy w jej objęcia poznać to co najciekawsze.
Na początku wyglądała raczej skromnie.

Początek był prosty i szybki, jak drinki przy barze.... potem zaczęło się to co ważne i nie do końca łatwe do zauważenia  - ludzie którzy nas przyjęli. Poznawaliśmy się nawzajem. Usłyszeliśmy o ich historii,
  o tych których już nie ma. O tym co kto robił, jak wieś wyglądała kiedyś. Jakie są pamiątki z przeszłości, kto je "załatwił"?
Co pozostało po czasach świetności?
Skąd wiedzieli że będziemy ich gośćmi?

Świetność dziś wygląda zupełnie inaczej - jest w rytmie HIP - HOP i jej dynamika rozsadza nas od środka. Świetność ma jakieś "naście" czasami może "dziesiąt" lat.

Świetność także gra i pojedynkuje się muzycznie.

Kto był lepszy? Czy to ważne? Ognisko zainspirowało nas do kolejnych potyczek, tym razem na wiersze. O mały włos przegraliśmy. Skończyło się na 2,5:2.
Rano trzeba jechać. W nas pozostały wspomnienia miłego wieczoru (nocy). Gospodarzom zostawiliśmy jarzębinę zwaną "Krajna" wraz z kapsułą czasu. Niech wzrasta i mężnieje i niech nie traci piękna i świeżości, niech będzie taka jak ONI!



Nasze piłkarskie serca uradowały się gdy Tubylcy wyzwali nas pojedynek. Byliśmy jak polska reprezentacja i tak jak oni dobrze tylko reprezentowaliśmy nasz naród. Wynik 3:2 dla Tubylców.

Po chwili przenieśliśmy się w góry, by znaleźć skarb. Ktoś zostawił mapę z zaznaczonym jego miejscem. Było gorąco wiec skarb się dobrze piło, tym bardziej że wejść na szczyt było trzeba.

Jak na nasze warunki było dosyć wysoko.
Kolejny podjazd, spiekota - a my wciąż szukamy i smakujemy ją - Krajnę... ile ma jeszcze oblicz? Jak prawdziwa kobieta, jest nieodgadniona.
Co jeszcze można tu znaleźć? Co chwilę odkrywamy coś innego, coś co żyje tu na co dzień. To pływa i krew pije..
To za karę po ziemi bez nóg się czołga :-)
Nie samą strawą duchową żyje człowiek. Obiad też musi zjeść. Jak smakuje grochówka na podwórku leśniczówki wiemy tylko my. Ten stół jakoś się skurczył? Mała drzemka i dalej w trasę.
Po chwili oglądamy kolejny skarb - łąkę pełną storczyków. Gdzie to jest? No właśnie... nie pamiętam :-)
Nasi kolejni gospodarze pokazali klasę. Dawno na takiej uczcie nie byłem. Ten bigos z młodej kapusty, pierogi... Ach!
Tu także zostawiliśmy Krajnę - niech rośnie i niech będzie pamiątką gościnności i przyjaźni. Potem wręczyliśmy uczestnikom wylosowane nagrody.
Czyżbyśmy Ją całą poznali? Jak to z kobietą bywa, wydaje ci się że ją znasz na wylot - a tu
Matka Boska Krajeńska w lesie. Dała nam chwilę wypoczynku i tak zauroczyła że nagrywanie filmu z naszą piosenką rajdową się nie udało." Jak jest? Jest Fajnie na Krajnie!!!
Chyba jej całej nie poznaliśmy i zaskoczy nas nie raz.
Brakowało tylko Was!