czwartek, 27 stycznia 2011

Wokół roznosił się zapach limonki...

Przywitali nas ludzie w kapeluszach większych niż ich ramiona - to byli prawdziwi Meksykanie.



Mirek przyprowadził rodzinkę wystrojoną w pamiątki z tego kraju, koszulki, ponczo i piękną ręcznie robioną biżuterię.
Tylu różnorodnych i ciekawych zdjęć nie widziałem dawno.
Było o miastach o rdzennych mieszkańcach, o grze w pelotę (co to pelota?) Gra która decydowała o losach krajów i ludzi. Tu "kosz" do peloty.


Tak wygląda piłka zrobiona z prawdziwego kauczuku. Jak się grało? Dozwolone uderzenia piłki tylko biodrami.



Było kilka krótkich filmików z wypowiedzią WCprzewodnika po Meksyku.



Jak można piknikować? Nie ma kłopotów z okruchami na podłodze... ;-)


Nasz prelegent wśród meksykańskich przyjaciół.


 Rdzenni mieszkańcy są trochę niżsi, ale zawsze uśmiechnięci.
Motoryzacja jest na odpowiednim poziomie.


 Niespodziewaliśmy się że to taki schludny i ciekawy kraj.
Limonka z tequilą smakowała wyśmienicie...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza