czwartek, 17 lipca 2014

Podlasie wita nas

Jaki był koniec wczorajszego dnia? Z ogniskiem, pyszną kiełbaską i burzą. Ta przyroda wciąż nas zaskakuje. Ludzie bardzo otwarci i sympatyczni.

Od rana znowu w trasie. Wokół wielokulturowość, cerkwie i lasy. Lasy trochę takie jak u nas. Cerkwie - no nie wiem bo u nas nie ma.



Decyzja zapadła - jedziemy na skraj puszczy. Tam będziemy szukać noclegu. Po drodze jest tyle ciekawych rzeczy do zjedzenia że nie możemy oprzeć się kartaczom i babce ziemniaczanej. Pycha.

Zakupy po długich negocjajcjach także zrobione. Tu można dostać wszystko co ta ziemia rodzi, jagody, grzyby, czereśnie. Chętnie także częstują mlekiem albo twarogiem kozim. Super.
Jedna kwatera, druga, wreszcie po kilku telefonach znajdujemy Zabłotoczyznę. O co chodzi? W pierwszej chwili nie zrozumiałem tego słowa. Ale trafiliśµy do samego prezesa Stowarzyszenia agroturystycznego http://bukwica.pl/. Poczęstował nas tym i owym.. 

OWO miało posmak ziołowy i było smaczne nawet po kilkunastu kieliszkach. Tyle zostało po naszej biesiadzie. Dano tak dobrej słoniny nie jadłem, a niedźwiedzina (mielona słonina z czosnkiem niedźwiedzim) to miód w gębie.
Zanim siedliśµy jednak to tej uczty pojechaliśmy zobaczyć okolicę. Gospodarz bez problemu udostępnił rowery i pomknęliśmy przed siebie.
Krowy były na samym początku - dziś u nas to rzadkość - tu norma.
Potem zaczęliśmy szukać Żubra. Anna trochę się boi ale obiecała przezwyciężyć strach.
Potem droga prowadziła nas naprzód....
W końcu zobaczyliśmy Żubra - nasze miny były takie jak poniżej. Widać że Ania się mniej boi :-)

Szukając Żubrów i Łosi i uciekając przed Gzami znaleźliśmy jeszcze coś - stare schronisko PTSM. Czy ktoś z Was kiedyś z tego korzystał? To była meta! Dziś okres świętości ma już za sobą.

Jutro ruszamy w samo serce puszczy. Jedno wiem na pewno co spotkamy - GZY. Boże ile ich tu jest i w jakie miejsca kąszą - nie możecie sobie wyobrazić :-)
Anna i Piotr



wtorek, 15 lipca 2014

Błogo nad rzeką

Taki czas odpoczynku jest potrzebny. Leżenie bykiem nas hamaku... ile to można? Tak długo aż motyle zaczną cię obsiadywać.
A wszystko to w lesie. Takim pachnącym żywicą, z białym piaskiem pod stopami. Śpiew ptaków od samego rana, zgodnie z ptasim zegarem inny o każdej godzinie. Od pobliskiej rzeki (Pisa) czuć zapach wody. Okoliczne łąki są pełne krów. Zupełnie inaczej niż u nas. Dzicz. Gryzą muchy gzy i komary. Słowem przyroda.
Słyszeliście o pychówkach? Oto one. Są nawet ich wyścigi. Dno rzeki jest blisko to i odpychać się można.
Niezły widok i wszystko wokół Narwi. Podobno takimi łodziami przewoziło sie także bydło na łąki.

Ślad czyjegoś uczucia - spięta kłódka... zwyczaje przenoszą się niczym wiatr niedawno w Mediolanie dziś w Łomży. :-)
Zbieramy siły na jutrzejszy start na "ścianę wschodnią". Jutro sprawdzimy co w Białowieży i Hajnówce.
Powoli krystalizuje się nasza trasa. Tak jak w Złotowie tu na Podlasiu były 3 kultury - choć trochę inne niż u nas. Podlasie łączyło Islam, Judaizm i Chrześciajaństwo. Jak oni się dogadywali? Jak szanowali swe zwyczaje? Czy tak można? Czy dziś patrzymy przychylnie na tych przyjezdnych z innych krajów? Czy potrafimy wspólnie z nimi świętować?
Od jutra zaczynamy to sprawdzać...
Anna i Piotr

poniedziałek, 14 lipca 2014

Droga na ...no właśnie dokąd?

No właśnie, droga jak droga - do przodu :-) . Nasza Ojczyzna jest piękna.... te pagórki, jeziora, pola. Wszystko takie malownicze i sielskie. Szukamy ciekawych miejsc. O tu można się zatrzymać! Tu też jest ładnie. Dokąd biegnie ta droga?
Wkońcu samochodem kilkaset kilometrów i jesteśmy na Mazurach. Dotarliśmy do portu gdzie nasza Wiki ma zdobywać  swe szlify żeglarskie. Mieszkanie to jacht. Zostawiliśmy naszą najmłodszą by zaznała najważniejszych rzeczy: samodzielności, wspólnoty, przygody.
Jacht ma znaczącą nazwę :Córka.
Została w rękach instruktorów, z wiatrem we włosach. i duszą na ramienieu i tym łobuzerskim błyskiem w oku. Jak ja jej zazdroszcze..
Ostatni uścisk i wreszcie zaczynamy nasz Trip...
Gdzie jedziemy? Do Balik - do rodziny. Zgodnie z naszą zasadą braku planów pojechaliśy odwiedzić tych i tamtych. Na miejscu znów piękne tereny. W widłach Pisy i Narwi. Wokół tylko las i szum rzeki.


Urocze tereny dla kajaków, grzybów. W pobliżu piękny skansen w Nowogrodzie. Jak ci ludzie mogli tak żyć? Czy potrzeba nam tych wszystkich "zabawek"? Fakt życie było trudniejsze ale czy gorsze? 

 Ten zapach wewnątrz chat, wszystko wygląda jakby ktoś niedawno opuścił te domy...Jak zakończyć dzień? Obiecaliśy że będzie aktywnie - miały być rowery, ale zakończyliśy na Nordic Walkingu.
Dokąd poprowadzi nas droga jutro? Na wschód tam musi być jakaś cywilizacja.
Anna i Piotr

sobota, 12 lipca 2014

W życiu jedyna stała rzecz to zmiana :-)

Wreszcie dobrnąłem do urlopu. Służbowy komputer zamknięty, maile wysłane. Autorosponder przesyła wszystko do kolegi który mnie zastępuje. Słowem - Urlop. Czas luzu.
No ale każdy z nas ma w sobie to coś... PLAN.
Czy da się wszystko zaplanować? 2 tygodnie temu powiedziałbym - oczywiście! Kto jak nie ja? Tak zrobiłem. Miał być spontan i był. Szukałem wśród najtańszych połączeń lotniczych... Jerozolima? A proszę bardzo! Bilet w bardzo atrakcyjnej cenie. 
Hostel.... a proszę bardzo - znów coś fajnego. Ruszyłem trochę swoich podróżniczych kontaktów i jest. Fajny niedrogi, wszędzie blisko...
No i co dalej? Normalnie, czekamy pakujemy się. Potem przychodzi jeden mail od linii lotniczych że ze względu na działania wojskowe możemy nie dolecieć i że terminal jest nieczynny i proponują zmianę rezerwacji. Hmm. Dało mi to do myślenia. Może sam bym pojechał, ale żona... córka na studia idzie ... po co ryzykować i być sławny np. jako zakładnik. No i zrezygnowaliśmy. Wiem - mało to podróżnicze.
Pomyślałem jednak - to znak... znak żeby sprawdzić jak będzie bez planu, pełen spontan. Wstajemy i decydujemy gdzie jechać. No i koniecznie w Polsce. Przecież ostatnio sam narzekałem że w kategorii "wokół komina" na naszym Kotle wielu opowieści nie było. A tu sam chciałem za granicę nawiewać..
Jednak jakiś plan być musi. Więc planuję - będę opisywał codziennie co się działo, no i czekał na wasze komentarze. Może coś zaproponujecie, będziecie naszą inspiracją?
Fajny pomysł?
Więc plan na jutro - Węgorzewo... od tego zaczynamy naszą WIELKĄ WŁÓCZĘGĘ..aha mamy 2 tygodnie :-)

Anna i Piotr

sobota, 15 lutego 2014

Projekt Czernice - czyli czy w takiej wiosce może być coś ciekawego?

Coraz bardziej zaskakuje mnie nasza okolica - to dziwne, bo przecież powinienem ją znać. Jednak na każdym kroku spotyka się interesujące rzeczy, ciekawych ludzi. Słowem - tajemnice i odkrycia.
Nawet w okolicznych wioskach można znaleźć różne historie, zabytki.
Są podróże które nie przenoszą nas daleko w przestrzeni – ale przemieszczamy się w czasie. Smakujemy to co było. Jeśli uda się znaleźć jakieś perełki które pozostają gdzieś w „krzakach” – koniecznie trzeba je pokazać, by nie zginęły jak wiele innych. Ludzie żyjący obok nich muszą wiedzieć że mają obok siebie skarb. Coś co zostawili po sobie nasi przodkowie. Co pozostanie po nas?

 Historia krzyży jest bardzo ciekawa. Jak w XIX wieku zamawiali ludzie sobie taki pomnik? Faxem? Trzeba przecież podać daty, imiona itp. Co z dostawą? Jak robili te wszystkie szczegóły? Czy to był drogi produkt?
Podobno krzyże docierały w te strony z Berlina. Może z Gliwic?
Tyle pytań, tyle historii, a to wszystko na naszej ziemi.

Właśnie to zmobilizowało nas do działania. Chcemy pokazać ludziom to co mają cennego, dać im szansę żeby na codzienne rzeczy spojrzeli trochę inaczej, mniej zwyczajnie. Żeby widzieli w nich historie miejsc, ludzi i narodów. Zapraszamy do wspólnego odbycia tej podróży. Liczymy że na spotkanie przyjdą ci którzy coś na temat tych historii wiedzą, coś słyszeli.
Spotykamy się 20.02.2014 o godzinie 19:00 w Sali wiejskiej w Czernicach. (https://goo.gl/maps/YzuRv

poniedziałek, 10 lutego 2014

W poszukiwaniu zaginionego szlaku...CZERWONEGO?

Było trochę tak jak myślałem. Szlak był czerwony,biegł po mieście - taka była pierwsza informacja.
To udało się dostać z PTTK.

Potem okazało się że szlak po mieście był niebieski. Jak było naprawdę? Tego nikt nie wie, choćby z tego powodu że część domów ma nowe elewacje, części drzew nie ma, a część chodników jest w innym miejscu niż były. Słowem życie.. natura nie znosi próżni.
Znacie te historię: "Szef firmy obuwniczej wysłał dwóch handlowców do Afryki żeby otworzyć placówkę. Wraca jeden mówi - szefie, nie będzie interesu, nikt tam nie chodzi w butach! Po dwóch dniach wraca drugi i mówi: Szefie, jest super - oni nie mają jeszcze butów!"
My tu w Złotowie jesteśmy w takiej sytuacji - na razie nie ma turystów. Dlaczego? Bo nie ma szlaków? Czy nie ma po co robić szlaków - bo nikt nie przyjeżdża? Czy my chcemy ściągać tych turystów?
Tu mogą trafić wszyscy:

Dosyć tej filozofii - ważne że są idealiści którzy chcą coś zrobić i nawet wstaną rano w niedzielę żeby poszukać czegoś czego nie ma. :-)
Było nas na początku 5 (Regina, Krzysiek, Krzysiek, Wojtek, Piotr) potem zrobiła się z tego 8 (Piotr + dwoje dzieci - Marcin i Julka). Na razie robocza nazwa - szlak imienia ZKE - ale czekam na inne propozycje :-)


Nasz szlak możecie zobaczyć właśnie tu.
Co nie ma opisu? Źle biegnie? Hmm może macie racje. Co dodać?
Ci którzy przyszli w niedzielę na ten spacer mają zaszczyt - wytyczali go, mają też obowiązek - umówiliśmy się że każdy doda od siebie trochę opisu, zdjęć uwag. Tak żeby ten szlak był nasz wspólny. Aktualny i ciekawy. Żeby nie był to ten który robiony jest w godzinach pracy - bo ktoś każe.

Obeszliśmy to nasze miasto zastanawiając się co jest w nim fajnego, co warto pokazać? Czy jest coś innego niż w Jastrowiu, Krajence?
Jest taka rzecz - to ludzie - ale z nich nie da się zrobić szlaku. Oni tu są i ci którzy przyjeżdżają mówią o tym zawsze - Fajni jesteście! Mówią też - ładnie tu - nie wiedziałem że jest takie miejsce. Miło coś takiego usłyszeć prawda? Ale żeby nie wiedzieć gdzie leży Złotów? To nie możliwe! Gdy się kogoś oprowadza to warto pokazać te najfajniejsze rzeczy. Doszliśmy do wniosku że jest kilka strategicznych informacji dla podróżnych - np. toalety (tu było trochę śmiechu), restauracje, zabytki.
Może macie jakieś swoje typy? Chętnie dodamy do szlaku. CZEKAM NA UWAGI
Chcielibyśmy go wytyczyć, ale jak się okazało to nie takie łatwe- trzeba trochę pozwoleń żeby pozostawić te znaki na ścianach, drzewach.
Proponuję na razie zebrać to co jest warte zobaczenia - potem będziemy załatwiać dalej.

środa, 1 stycznia 2014

Nowy katalog

Przecież nowy rok to sprawa umowna. To kolejny dzień w którym dalej dążymy do swego celu. Zmienia się tylko licznik i przez kilka pierwszych dni mylimy się z datą. No dobra jesteśmy o rok starsi.
To jednak czas umownego zakończenia czegoś i nowego początku. Ile było już tych noworocznych obietnic? :-)
Jest 21 wiek więc juz od jakiegoś czasu co roku zakładam taki katalog gdzie zapisuję to co się wydarza w danym roku - spróbujcie - to fajne. Zdajemy sobie sprawę ile udało się zrobić.
Ostatnią pozycją w moim katalogu 2013 jest Ekspedycja Szczyra - zakończenie sezonu kajakowego 2013.
Nie liczyłem że w grudniu uda się namówić na kajaki 23 osoby... a jednak.
Może to znak że "... Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.”
Jednym słowem nie jest tak źle. Zmieniamy się i być może to najtrudniej zauważyć.
Komandor spływu - Rafał zaprosił gości także spoza Złotowa, tym milej było poznać się - na pewno się spotkamy na innych rzekach.
Przy wspólnym ognisku wymieniliśmy się prezentami. Były momenty napięcia - co to będzie? Wszyscy dostali to co chcieli - Niespodziankę!!
Wspólna zupa to jest to. Na początku kolor był nieco niepokojący- fioletowy. Ale jak niektórzy zapewne wiedzą - zupa zawsze wychodzi.
Była gitara, śpiewy - było fajnie.

Dziś przy zakładaniu następnego katalogu 2014 - pozostaje życzyć byśmy zawsze mieli czas by się wylogować z FB i innych komputerów do realu, by spotkać się poznać i pośpiewać.
Tego WAM życzę!!