wtorek, 15 lipca 2014

Błogo nad rzeką

Taki czas odpoczynku jest potrzebny. Leżenie bykiem nas hamaku... ile to można? Tak długo aż motyle zaczną cię obsiadywać.
A wszystko to w lesie. Takim pachnącym żywicą, z białym piaskiem pod stopami. Śpiew ptaków od samego rana, zgodnie z ptasim zegarem inny o każdej godzinie. Od pobliskiej rzeki (Pisa) czuć zapach wody. Okoliczne łąki są pełne krów. Zupełnie inaczej niż u nas. Dzicz. Gryzą muchy gzy i komary. Słowem przyroda.
Słyszeliście o pychówkach? Oto one. Są nawet ich wyścigi. Dno rzeki jest blisko to i odpychać się można.
Niezły widok i wszystko wokół Narwi. Podobno takimi łodziami przewoziło sie także bydło na łąki.

Ślad czyjegoś uczucia - spięta kłódka... zwyczaje przenoszą się niczym wiatr niedawno w Mediolanie dziś w Łomży. :-)
Zbieramy siły na jutrzejszy start na "ścianę wschodnią". Jutro sprawdzimy co w Białowieży i Hajnówce.
Powoli krystalizuje się nasza trasa. Tak jak w Złotowie tu na Podlasiu były 3 kultury - choć trochę inne niż u nas. Podlasie łączyło Islam, Judaizm i Chrześciajaństwo. Jak oni się dogadywali? Jak szanowali swe zwyczaje? Czy tak można? Czy dziś patrzymy przychylnie na tych przyjezdnych z innych krajów? Czy potrafimy wspólnie z nimi świętować?
Od jutra zaczynamy to sprawdzać...
Anna i Piotr

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza